piątek, 11 września 2009

Festiwal "Warszawa Singera" - podsumowanie

Nafestiwalowałam się, oj nafestiwalowałam. Zagrał Nigel, zagrał i zaśpiewał Zakopower, byłam na zwiedzaniu mykwy i sporo się dowiedziałam na ten temat. Zwiedzałam Warszawę z p. Janem Jagielskim.
Nie wszystko było tak fajne jak się spodziewałam, ale trzeba spróbować, żeby wiedzieć... czasami. I nie żałuję!
Najbardziej podobał mi się koncert Zakopower oraz warsztaty wycinanki żydowskiej, na które (podobnie jak na koncert) wybrałam się z Hanią. Nic nie wiedziałam o tego typu wycinance, oprócz tego, że zapewne będzie podobna techniczne do łowickiej, i że ma motywy raczej z tradycji żydowskiej niż sielskiej-wiejskiej. Prowadząca warsztaty pani Monika Krajewska jest osobą przemiłą, świetnie było. Wszystkie wycinanki były "śliczne!". Jak za szczenięcych lat w przedszkolu - papier, nożyczki, klej, kolorowy karton.
Nasze wycinanie poprzedził krótki wykład Pani Moniki o tradycyjnych motywach wycinanki, umieszczanych w niej napisach, okazjach na które wycinanki się przygotowuje. Pokazała nam również prezentację PP z różnymi swoimi wycinankami oraz autorstwa innych mistrzów (dobre słowo, serio!). Naiwnie myślałyśmy, że dostaniemy jakieś szablony i potem sobie wytniemy i będzie takie ładne i eleganckie. Zaniepokoiły mnie tylko te ołówki na stole i gumki do ścierania... Hmmm.... Bierzemy ołówek i rysujemy sobie wzór do wycięcia. ŻE QUE??? No, rysujemy to, co potem będziemy wycinać. Acha, no oczywiście, rysujmy. Narysujmy sobie ptaszki, menorę, wijące się rośliny i to tak, żeby były połączone, bo nie może nam się wycinanka rozpaść na kawałki po wycięciu zbędnych pól...

Wycięte!

Ptak ma dwie głowy i jedną szyję... cóż, trudniej mu będzie kręcić każdą głową w inną stronę. Korona nad dwugłowym kurakiem jest taka mało... monarsza. Menora... tak jakaś pokraczna. Roślinne zawijaski wiją się sobie jak chcą... Ale to było bardzo dobrze spędzone 2,5 godziny! Bardzo pracochłonna "zabawa". Teraz jeszcze zostaje nauczyć się kaligrafii i wpisywać hebrajskie (albo w jidysz?) teksty w wycięte dzieła.


Moja wycinanka. Ramkę zaniedbałam, ale warsztaty się kończyły, a chciałam jeszcze sobie nakleić i dać p. Monice do sfotografowania do zbiorów własnych:

(tak, na zielonym tle! Spodziewaliście się innego!? ;))

Korale

Wcale że nie czerwone... tylko takie z materiału i supełków.
Prototyp powstał w ciągu ok. 3 godzin, z jedynego dostępnego w domu bardzo dłuuuuuuugachnego materiału . Efekt końcowy jest taki, że z tego długiego mateiału powstały korale (sztuk osiem jeśli o kulki-korale chodzi) długości zaledwie (albo aż!) 55 cm... widocznie mam grubaśną szyję, bo dla mnie są dość krótkie, ale podobają mi się i jestem z efektu zadowolona... a się nie spodziewałam raczej. Zazwyczaj jest bowiem tak, że to co ładnie wygląda w czyimś wykonaniu, nie zawsze wygląda tak dobrze jako rezultat moich poczynań z igłą, nitką i materiałem.
Oto korale, które wzbudzily już zachwyt w osiedlowej 'Pasmanterii', gdy kupowałam do nich zapięcie. No i muszę zrobić jeszcze jeden egzempalrz... postaram się o ładniejszy tym razem :) Oraz podobały się mojej mamie, choć gdy wycinałam materiał mówiła, że chyba będą za czarne. I co? Ładne są! Słuchać rodziców należy... rozsądnie ;P


Zapięte wyglądają tak:

A na szyi wyglądają tak:

Nie specjalnie mi dziś pasują do ubrania, ale musiałam przetestować, jak się układają i czy nie są ciężkie. Otóż: nie są ciężkie, materiał jest miękki i ogólnie ocena pozytywna w crash teście.

środa, 9 września 2009

V jarmark piaseczyński

V JARMARK PIASECZYŃSKI
SPOTKANIE REGIONÓW - BESKID ŻYWIECKI

(zdjęcie ze strony www.kulturalni.pl)

13 września 2009,

godz. 12.00 - 20.00
Park Miejski przy ul. Chyliczkowskiej w Piasecznie oraz teren miasta

Serdecznie wszystkich zapraszam do przybycia! Ja na pewno tam będę i jeszcze parę świetnych osób się znajdzie. Może być fajnie, jeśli tylko pogoda dopisze i ludzie przyjdą.

Tutaj znajdziecie zdjęcia informacje:

u kulturalnych

Będzie mnóstwo atrakcji.

ZAPRASZAM, PROSZĘ, przyjdźcie! :)

DO ZOBACZENIA!!!

Program znajdziecie tutaj -> klik
Ogłoszenie znajdziecie też na www.gumtree.pl

wtorek, 1 września 2009

Warszawa Singera - update

Dziś 1.09. - PIERWSZE urodziny N. - córki mojej koleżanki! Że tak oryginalnie zapodam: ale ten czas leci! Rok temu, jakoś o tej porze właśnie (11:30), dostałam SMSa od mamy N. "Dziś o 9:45 przyszła na świat nasza córka" + te wszystkie dane liczbowe, co to dziecko musi wykazać, że ma po urodzeniu. Zatem WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, N. Niech ta data kojarzy Ci się tylko i wyłączne dobrze, z datą urodzin i miłymi faktami, które jeszcze Ci się przydarzą w twym (młodym jeszcze dziś ;)) życiu.

Dziś 1.09. - początek roku szkolnego. Dziecinki (jak to mawia mój dziadek) poszły do szkoły. Raz do roku ubrane jak trzeba, a nie wytatuowane i z trupim makijażem na ryjach (to już nie dziadkowe, tylko moje własne). Stara już jestem, skoro tak mówię...

Dziś 1.09.2009 r. - 70. rocznica wybuchu II wojny światowej. W ramach festiwalu omawianego w poprzednim poście jest koncert kantorów: Yaakov Lemmer (USA), Benzion Miller (USA), Moshe Schulhof (USA) oraz “The Voices from Heaven” - chór z Jerozolimy z towarzyszeniem Orkiestry Filharmonii Opolskiej im. J. Elsnera pod dyrekcją Bogusława Dawidowa. Miałam zaproszenie, ale gdy zadzwoniłam, żeby potwierdzić, to pani powiedziała, żeby lepiej nie przychodzić, bo będzie pan prezydent i lepiej (dla bezpieczeństwa), żeby było jak najmniej osób. Faktycznie lepiej, bo to aż szkoda gadać.... To brak honoru pchać się gdzieś na silę.
Wybieram się na zwiedzania różnych miejsc z niesamowitym Panem Janem Jagielskim (z którym byłam na zwiedzaniu cmentarza żydowskiego). Nie sztuka mieć wiedzę jak encyklopedia. Ważne, żeby umieć ją ciekawie przekazać... Wiem, niezbyt oryginalne, ale w przypadku oprowadzającego przewodnika, to bardzo duża zaleta. Kluczowa! Pan Jan tę cechę (i wiedzę ogromną!) posiada.
Idziemy też z Hanją na warsztaty wycinanki żydowskiej. Będziemy sobie wycinać po prostu... :)
I - jak to Hanja ładnie ujęła - "na koncert zgrabnych łydek" też idziemy :D

wtorek, 25 sierpnia 2009

Warszawa Singera

Plakat tegorocznego festiwalu znalazłam na stronie festiwalu podawanej w linku poniżej.

W dniach 29 sierpnia-6 września br. odbywa się w Warszawie już po raz szósty Festiwal Kultury Żydowskiej "Warszawa Singera". Wybieram się, choć sądząc z tego ,co pokreśliłam w moim programie, to raczej potrzebny będzie mi taki zegarek, jaki miała Hermiona w "HP". Nie wiem, jak to zgrać czasowo, ale się postaram. Już od dawna chciałam się wybrać, ale co roku coś i zawsze coś. A w tym powiedziałam basta i już nie odpuszczę. Idę i nie ma zmiłuj. Do upadłego ;)

Dla zainteresowanych, albo w ogóle nie zainteresowanych, lecz ciekawych lub dla tych, którzy z jakiegokolwiek innego pozytywnego powodu chcą się wybrać program festiwalu tutaj -> VI Festiwal Kultury Żydowskiej WARSZAWA SINGERA.

Idziemy?

wtorek, 18 sierpnia 2009

Papugi

Od dawna nosiłam się z zamiarem zrobienia kolczyków z papugami.
Zaczęło się od tego, że strasznie chciałam umieścić na kolczykach te czerwone papugi i szukałam odpowiedniego kształtu, żeby się taka piękna i kolorowa papuga zmieściła i nie było jej za ciasno. Szkoda przecież chować/odcinać takie ładne pióra.


Jak już znalazłam kolczyki odpowiednie, to tak jakoś szybko poszło i zrobiłam drugą parę papug niebiesko-żółtych. Bardzo mi się obydwie pary podobają kolorystycznie :)

Z tyłu (jak widać na zdjęciach) kolczyki tylko pocieniowałam farbami o kolorach zbliżonych do tych papuzich naturalnych lub do tych, które pojawiły się gdzieś w tle papug... I tak są "mocne" te kolczyki, więc już z tyłu nic nie dodawałam (i tak nic nie pasowało! Nie mogłam się zdecydować.). To był dobry pomysł z tym pomalowaniem na kolor. Dzięki za sugestię, B. :)


Niby papugi a jednak tak różne... Ta czerwona ma płaską głowę, mniejsze oko i inny dziób i ogólnie jest jakaś taka poważna ;) A ta żółta jest zdecydowanie weselsza... i oko też ma takie zadziorne i wesołe. No i lubię zielony w takim odcieniu... to jakby ktoś jeszcze nie zauwazył odwiedzając mojego bloga, że ZIELONY RULES!!!

piątek, 14 sierpnia 2009

Damą być

Konkurs pod takim wlaśnie haslem zostal ogloszony na jednym z forów decoupage, na których dzialam (niezbyt prężnie ostatnio).
Wystartowalam w kategorii komplet biżuterii - bransoletka, kolczyki i wisiorek. Niestety, wplynęly tylko dwie prace, więc (stety!) obydwie dostaly wyróżnienia i jednorazowy rabat na zakupy w www.craftstudio.pl. Fajnie, bo może bym nie wygrala wcale, a tak to rabat jest. Już się rozglądam, co zakupię.
Oto moja konkursowa praca... w różnych sceneriach ;)


Poza tym po powrocie z Zakopanego produkcja kolczyków ponownie ruszyła pełną parą. Teraz robię okrągłe pastylki, baaaaaardzo kolorowe. Lubię kolorowe kolczyki. Czarno-białe też lubię. Może w skrócie - lubię robić kolczyki. Zdjęcia będą potem - kolczyki wlaśnie się suszą.

wtorek, 21 lipca 2009

Nowości, nowości

... czas najwyższy na jakieś nowości. Oryginalnie nie będzie, bo to nadal decou ;) Faza kolczykowa trwa, podsycana dodatkowo przez fazę czarno-białą i zainteresowanie moim biżu... Gdy coś się zrobi i to się komuś podoba, to jest doprawdy bardzo miłe uczucie... lepsze od... pieniędzy ;P

Oto najnowsze produkcje:
Musicie uwierzyć na słowo pisane, że kolczyki są w kolorach turkusowym i fioletowym, bo ekran mojego komputera strasznie przekłamuje kolory... Może u Was lepiej.

Motywy afrykańskie... miał być niby taki afrykański folk, sielsko-wiejsko made in Africa, ale wyszło takie sobie. Spodobają się zapewne Kasi, więc dedykuję jej te kolczyki.

Miało być wiejsko, bo na spotkanie na wspólne dekupażowanie w Sulejówku został wymyślony przez Organizatorkę właśnie taki temat prac - wiejskie klimaty. No i oczywiście, jak to często bywa, z chwilą narzucenia tematu (tudzież zgłoszenia się do konkursu jakiegokolwiek) minęła wena i odeszły precz wszystkie pomysły. Dlategom się tak odrobinę wyłamała z tematu... Może będzie mi to wybaczone.

O spotkaniu będzie w następnym poście... wytwory podczas niego powstałe jeszcze się lakierowały do teraz lub nadal lakierują się mozolnie (choć to już dwa tygodnie). W ramach zapowiedzi dość powiedzieć, że... koperek jest świetny i jest go pod dostatkiem ;D

Są jeszcze inne przedmioty, właśnie ze wspomnianej fazy czarno-białej, ale będą kompletem i wtedy pokarzę. Chwilowo części kompletu jest 4, ale jeszcze jedna się robi, a jedna będzie powtórzona... choć zapewne z modyfikacjami raczej.

piątek, 3 lipca 2009

We wiosce bylam ;)

Kilka fotek z wypadu do Dziadków... wcale nie do takiej wioski, ale właśnie tak wygląda na zdjęciach. Najbardziej jestem dumna z tych zdjęć (pseudo)makro, bo po raz pierwszy zakumałam, o co biega z tym makro, zbliżeniem i ostrością tego głównego elementu. Nie cieszmy się. I tak zapomnę :D

Skromnie rosnący na polu rumianek wraz z kumplami

Wsi spokojna, wsi wesoła... i zboża łan

A w zbożu ukryte

I mak nieopodal

Posępny pieniek

I chata wuja...

A w ogródku trwają prace letnie


I konkurs:
Co to za kwiatek? Ja nie wiem, ale Ela wie na 100%!

czwartek, 2 lipca 2009

Hafla orientalna szkoly tańca AMIRA

Może ten post i moja obecność podczas ten imprezy zaszkodzi mojej oszałamiającej karierze dyplomatycznej... A może sprawi, że rozwinie się ona w zawrotnym tempie ;) Ale nie sądzę raczej, bo nie planuję aż tak ostro ;)

Ma się dobrze ustawionych znajomych to się bywa zapraszanym na takie oto piękne występy ponętnych kobiet odsłaniających to i owo. Pięknych i ponętnych KOBIET, a nie wieszaków - PODKREŚLAM, bo to mi się BARDZO podobało!!! Taniec w połączeniu z kolorowymi strojami, brzęczącymi ozdobami strojów i wszystkimi tymi pierdółkami-ozdobami o bliżej mi nie znanych nazwach... no, w skrócie było bardzo fajnie i milo.
A wiadomo, że coś było fajne, gdy jakiś czas po tym wydarzeniu, gdy już minie to pierwsze WOW ;) nadal nam się to coś podoba... Oj no kręcę coś i motam. Sami sobie obejrzyjcie. Tylko nie prosić mnie, broń Boże, o podanie nazw tych wszystkich figur. I tak nie znam. Ale jedna mnie strasznie śmieszy... nie wiem dlaczego. Śmieszy i już! M. wiesz która, nie?
Zdjęcia są makabrycznie nie ostre, ale spróbujcie uchwycić twistera w locie aparatem typu idioten kamera. Nikodemów Dcośtam, CoolPixów P90, ani Canonów PowerShotów SX1 IS (taki kcem!!!) niestety chwilowo nie posiadam.
Były pokazy grup o różnym stopniu zaawansowania w tańcu orientalnym:


Taniec orientalny a la Charles Chaplin, czyli laski z laskami ;D

Tribal
Były pokazy solistów i miszczów różnorakich

Dopiero teraz widzę, jak bardzo te zdjęcia są kiepskie i nieostre... Nie umiem robić zdjęć.
THE END