Witam w mojej GALERII RĘKODZIEŁA!!! Kiedy zaczynałam prowadzić ten blog, były na nim wyłącznie prace ozdabiane w technice decoupage. Przez lata to się jednak zmieniło... I prac i technik jest dużo więcej. Zapraszam do oglądania! UWAGA: Przedmioty i ich zdjęcia, które tutaj prezentuję są wyłącznie mojego autorstwa. Jeśli tak nie jest, wyraźnie to zaznaczam! Nie zgadzam się na kopiowanie moich prac bez mojej zgody! Proszę tego nie robić.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 27 marca 2012
wtorek, 6 marca 2012
Ostatnio...
... ogarnęło mnie zniechęcenie do robót craftowych. Jest to spowodowane tym, że wyszło w badaniach ;), że w ceramice trzeba jednak dużo umiejętności i talentu, ale też dużo warsztatu. Uważam, że talentu w ceramice nie posiadam. Warsztat można zdobyć, nauczyć się. No to się dokształcam od czasu do czasu coś dłubiąc. Najbardziej hurtowo powstają kulki na biżuterię.
Inne czynniki, które mnie zniechęcają to kupujący; chwilowe (na szczęście) zaginięcie moich kulek w pracowni (za zwrot dziękuję BARDZO!!!!); fakt że jak się cokolwiek robi to 'wszystko już było' u kogoś gdzieś... Nie chcę narzekać, tylko tak sobie uświadamiam, że jednak nie z lenistwa mam dołek twórczy. A kiermasz wielkanocny się zbliża...
Wrzucam zatem efekt robienia glinianych kulek w ilościach hurtowych. Ten kształt mnie jednak fascynuje! Mam całe pudełko po butach kulek biskwitowych oczekujących na nadanie koloru ;)
Te już się doczekały:
Z wypału raku
Ponadto powstały też inne zestawy z kulkami:
Jagodowe filcowo-ceramiczne
czwartek, 27 października 2011
Wypał raku w Angobie
Dawno nie pisałam. Nie żebym nie miała o czym, ale i tak prawie nikt nie komentuje ;) Ta forma prezentacji (pisanie na blogu) coraz bardziej traci w moich oczach... jednak. Minął mi zapał do pisania bloga.
Był sobie u nas w pracowni ceramicznej wypał raku. Był piec, był gaz, załadowano nasze prace i się wypaliły. Zostało jeszcze ich trochę, więc wypał będzie jeszcze jeden, w sobotę. Znów będziemy śmierdzieć dymem przez dwa tygodnie. Czy to nie jest dziwne i fajne? Trochę się tego ognia żywego boję. Od maleńkości tak mam jakoś, że jak gorące to nie bierz, jak prąd to z daleka... Ale raku jest fascynujące. Nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać - czy praca nie pęknie, czy się nie sklei z inną, czy kolor szkliwa wyjdzie taki sam na dwóch pracach. Wielka niespodzianka. Radocha jak w piaskownicy albo przy ognichu. Rozczarowań też nie ma, bo spodziewamy się niespodziewanego. Cool!
Mój pingwin, lepiony z 6 godzin co najmniej, niestety się rozwalił. Był pęknięty i pękł jeszcze bardziej. W domu już odpadło mu dupsko i teraz sobie mieszka w misce, taki kadłubek :D Ptaszor inszy się za tu udał. Jest też mały świecznik na tea light i nowe koraliki turkusowe i biało czarne.
Niestety, żadne ze zdjęć nie jest mojego autorstwa. Robili je J. i A. DZIĘKI!!!
Szkliwione czekają na wypał:
W piecu:
Prace gotowe do wyjęcia:
Wyjmujemy prace z pieca:
Gotowe prace, choć jeszcze bardzo gorące:mój popękany pingwin kadłubek
oraz ptaszor ulepiony ot tak, żeby czymś ręce zająć
Reszta prac to głównie kulki do wyrobu biżuterii. Piękne - turkusowe - wyszły!!! Mam też czarno-białe, a jakże!!!To tyle na dziś. Biegnę do innej pracowni, lepić coś innego!
niedziela, 19 grudnia 2010
Szydelkowanie czyli nowy czasoumilacz
Mam nowego bzika!!! Nauczyłam się dwa sploty szydełkowe na krzyż (albo i nawet nie;)) i teraz śmiem się chwalić, że "umiem robić na szydełku". Śmiech na sali :D
Zanim nauczę się innych splotów i wymyślę, co z taką wiedzą tajemną zrobić, robię kulki a z nich koraliki. Bardzo kolorowe, niektóre z kompletach z broszkami (których zdjęć nie posiadam, jest tylko jedno).
Zanim nauczę się innych splotów i wymyślę, co z taką wiedzą tajemną zrobić, robię kulki a z nich koraliki. Bardzo kolorowe, niektóre z kompletach z broszkami (których zdjęć nie posiadam, jest tylko jedno).
poniedziałek, 22 listopada 2010
Znów na ludowo i koń Dala
Zawsze podobały mi się wycinanki ludowe. Mają takie piękne kolory, są misternie wycięte. Nie wiem, czy bym tak umiała dokładnie wycinać... Może tak... Jakbym bardzo się zawzięła, to by wyszło. Na razie moja zawziętość przejawia się w kilkudziesięciu warstwach lakieru na kolczykach. Lubię jak się błyszczą i nic na to nie poradzę. Może to wiocha, ale lubię i już! ;)
W wersji okrągłej - wycinanka ludowa "Zielone koguty"
Wycinanka w wersji podłużnej - też z kogutkami.
Wersja kwadratowa, bez kogutków za to kwiatowa ;)
A na koniec też klimaty ludowe, ale od naszych zamorskich sąsiadów. Koń Dala - najbardziej chyba znany i rozpoznawalny w świecie szwedzki wzór ludowy, choć IKEA jeszcze nie umieściła go na swoich meblach (a może?). U mnie w domu występuje na tych kolczykach właśnie i na kubku, który dostałam od mojej koleżanki ze Szwecji :) Z kolczykami chętnie się rozstanę, z kubkiem never!

W wersji okrągłej - wycinanka ludowa "Zielone koguty"
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Starocie
Przed świętami Bożego Narodzenia dostałam do ozdobienia metalowe pudełko po czekoladkach (puste niestety;)). Po ozdobieniu miało być przeznaczone do trzymania dokumentów, rachunków do zapłacenia... innych podobnie nieprzyjemnych rzeczy ;)
Trudność żadna... pozornie - pudełko miało wytłaczane napisy... Całkowicie nie udało mi się ich zniwelować (a próba spłaszczenia wypukłości napisu poprzez walenie młotkiem... hmmm, troszkę zniszczyła pudełko), ale czas naglił i na wigilię miało być gotowe. Na wieczko i na boki dookoła położyłam biały papier ryżowy, papier ToDo z adresami i znaczkami oraz z listami pisanymi po włosku. Porwawszy te dwa ostatnie na kawałki spatynowałam im boki, żeby nie cieniować (bo czas, czas, CZAS!!!). Wydarłam znaczek i przykleiłam w odpowiednim miejscu a miejsce oddarcia znaczka od adresu zamalowałam farbami i patyną. Nie widać go nic a nic. Dobrze trzeba szukać. Obramowanie jest ze sznurka jutowego przyklejonego 'magikiem'.
W rezultacie wyszło mi coś w rodzaju bardziej eleganckiego opakowania paczki ;) Efekt końcowy wyglądał tak:

Drugim "starociem" jest najnowszy projekt z działu biżuteria.
Kolczyki i wisiorki celtyckie.
Nie umiem używać stempelków z tuszem i do scrapków (bo ich nie robię ;)). Zakupiwszy piękne stemple musiałam je jakoś wykorzystać. Nie mogły się marnować na półce. Rozwałkowałam kawałek glinki modelarskiej, odcisnęłam wzór ze stempelka na kawałku i wycięłam kółka na kolczyki. Potem odcisnęłam wzór i wycięłam kwadrat i odcisnęłam inny jeszcze wzór na pasku glinki. Wysuszyłam. Pomalowałam na czarno i kiszka się stała, bo było takie nijakie i wypukłości prawie nie było widać. Przetarłam więc złotą farbą i wypukle fragmenty zostały podkreślone. Mam teraz 'oryginalne' celtyckie ozdoby. Glinka modelarska jest lżejsza niż glina po wypaleniu, więc i gotowe wyroby są lżejsze do noszenia.
Kolczyki
Wisiorek 1
Wisiorek 2
W rezultacie wyszło mi coś w rodzaju bardziej eleganckiego opakowania paczki ;) Efekt końcowy wyglądał tak:
Drugim "starociem" jest najnowszy projekt z działu biżuteria.Kolczyki i wisiorki celtyckie.
Nie umiem używać stempelków z tuszem i do scrapków (bo ich nie robię ;)). Zakupiwszy piękne stemple musiałam je jakoś wykorzystać. Nie mogły się marnować na półce. Rozwałkowałam kawałek glinki modelarskiej, odcisnęłam wzór ze stempelka na kawałku i wycięłam kółka na kolczyki. Potem odcisnęłam wzór i wycięłam kwadrat i odcisnęłam inny jeszcze wzór na pasku glinki. Wysuszyłam. Pomalowałam na czarno i kiszka się stała, bo było takie nijakie i wypukłości prawie nie było widać. Przetarłam więc złotą farbą i wypukle fragmenty zostały podkreślone. Mam teraz 'oryginalne' celtyckie ozdoby. Glinka modelarska jest lżejsza niż glina po wypaleniu, więc i gotowe wyroby są lżejsze do noszenia.
Kolczyki
Wisiorek 1
Wisiorek 2
czwartek, 3 grudnia 2009
O wszystkim na raz
Będzie to dość długi post - także ostrzegam lojalnie, jeśli ktoś nie chce czytać, to nie musi ;)
Będzie o zlocie forum decoupage Kraina Czarów który został zorganizowany w domu jednej z naszych forumowych koleżanek i sporo nas się zebrało (bardzo nawet dużo, bo kilkadziesiąt!). Dom przetrwał. SPotkanie było super. Dużo było pokazów różnych technik, dużo "weny", dużo ciastek, jedzenia dobrego (w końcu nie tylko decoupagem człowiek żyje i się zajmuje;)).
Będzie o wymianie mikołajkowej podczas zlotu - każdy uczestnik mógł sobie wylosować prezent z worka św. Mikołaja. Prezenty były świetne! Ja dostałam nawet dodatkowy od Hanji. Strasznie mi się podoba. Wielkie dzięki!
Będzie dużo fotek - będą kolczyki zaległe, niesfotografowane wcześniej, niepokazywane na blogu... albo pokazywane, ale zapomniałam o tym (jeśli tak - mówcie, że już było ;))
Zacznijmy od zlotu, który odbył się 28 i 29 listopada pod Warszawą. Oto my:
Z wora św. Mikołaja wylosowałam sobie taki oto świecznik od Controversii wraz z dodatkami, ale ich już nie ma, bom je zjadła ;)
Od specjalnego "Hanjowego Mikołaja" dostałam taką oto muszlę samodzielnie ulepioną przez tego 'Mikołaja' na zajęciach z ceramiki. Będzie w niej leżeć moja srebrna biżuteria.
A najlepsze jest to, że będę miała taką jeszcze jedną prawdopodobnie!
A teraz produkcje kolczykowe powstałe od czasu... ostatniej publikacji kolczyków gotowych... czyli że od bardzo dawna, ale jak widać nie próżnowałam.
Takie kolczyki dostała ode mnie Hania - sama sobie wybrała:) Dostała jeszcze jedne, ale ponieważ moja skleroza postępuje w galopującym tempie, to nie zrobiłam fotek po skończeniu... i nie mam. Hania ma i zrobi. Ufff!
Kolczyki do kompletu z dawno już zrobionym Klimtem na masie modelarskiej... Oświadczam, że mam serdecznie dosyć tego motywu Klimta "Pocałunek"! Już więcej nigdy z nim nie zrobię biżuterii... W zasadzie to nigdy Klimta jakoś specjalnie nie lubiłam. Innych jego obrazów też nie... A mam jeszcze na koncie kolczyki z "Macierzyństwem".
Klimt "Pocałunek" - wisior na masie modelarskiej, ręcznie malowane+decoupage
Klimt "Pocałunek" - kolczyki, baza drewniana, ręcznie malowane+decoupage
Klimt "Macierzyństwo" - kolczyki, baza drewniana, ręcznie malowane+decoupage klasyczny
Czas na produkcje koralikowe, które moim zdaniem idą mi jeszcze trochę oporniej niż dekupażowanie kolczyków, ale może się jeszcze wyrobię i nauczę plątać elegancko drut (szału można dostać z tym!).
Kwadraty szkło weneckie + elementy metalowe
Zieleń: koraliki szklane + plastikowe + metalowe przekładki
Kolczyki z kryształkami+elementy metalowe
Biały koral + elementy metalowe + srebrne bigle z kulką. Kolczyki proste, ale takie miały być.
Kolczyki i wisiorek do kompletu: czerwone szklane krople + elementy metalowe + posrebrzane bigle - prezent dla kumpelki mej, która bardzo lubi czerwony. Kolor tej kropli to nawet mi się też podoba...
A teraz jeszcze kilka dekupażowych kolczyków... Część najnowsza, część troszkę starsza...
Makowe pastylki... tło pod makami jest kremowe, musicie uwierzyć na słowo, bo światło jest teraz marne do fotografowania moim aparatem.
Kawa, duuużo kawy, ale na szczęście nie muszę jej pić ani wąchać, bo po pewnym czasie i pod kilkunastoma warstwami lakieru zapach kawy znika!!! :D
Pasiaki takie kolorowe... Zdjąć koraliki czy zostawić...? Zdjęłam, ale chyba to był głupi pomysł...
Etniczne, imitujące masę fimo, ale będące nadal dekupażem...
Brązowe pasiaki i kwiatki
I na dziś koniec. Betty Boop we własnej osobie :)
Mówiłam, że to będzie długi post. Ostrzegałam!
Będzie o zlocie forum decoupage Kraina Czarów który został zorganizowany w domu jednej z naszych forumowych koleżanek i sporo nas się zebrało (bardzo nawet dużo, bo kilkadziesiąt!). Dom przetrwał. SPotkanie było super. Dużo było pokazów różnych technik, dużo "weny", dużo ciastek, jedzenia dobrego (w końcu nie tylko decoupagem człowiek żyje i się zajmuje;)).
Będzie o wymianie mikołajkowej podczas zlotu - każdy uczestnik mógł sobie wylosować prezent z worka św. Mikołaja. Prezenty były świetne! Ja dostałam nawet dodatkowy od Hanji. Strasznie mi się podoba. Wielkie dzięki!
Będzie dużo fotek - będą kolczyki zaległe, niesfotografowane wcześniej, niepokazywane na blogu... albo pokazywane, ale zapomniałam o tym (jeśli tak - mówcie, że już było ;))
Zacznijmy od zlotu, który odbył się 28 i 29 listopada pod Warszawą. Oto my:
Z wora św. Mikołaja wylosowałam sobie taki oto świecznik od Controversii wraz z dodatkami, ale ich już nie ma, bom je zjadła ;)
Od specjalnego "Hanjowego Mikołaja" dostałam taką oto muszlę samodzielnie ulepioną przez tego 'Mikołaja' na zajęciach z ceramiki. Będzie w niej leżeć moja srebrna biżuteria.
A najlepsze jest to, że będę miała taką jeszcze jedną prawdopodobnie!A teraz produkcje kolczykowe powstałe od czasu... ostatniej publikacji kolczyków gotowych... czyli że od bardzo dawna, ale jak widać nie próżnowałam.
Takie kolczyki dostała ode mnie Hania - sama sobie wybrała:) Dostała jeszcze jedne, ale ponieważ moja skleroza postępuje w galopującym tempie, to nie zrobiłam fotek po skończeniu... i nie mam. Hania ma i zrobi. Ufff!
Klimt "Pocałunek" - wisior na masie modelarskiej, ręcznie malowane+decoupage
Klimt "Pocałunek" - kolczyki, baza drewniana, ręcznie malowane+decoupage
Klimt "Macierzyństwo" - kolczyki, baza drewniana, ręcznie malowane+decoupage klasyczny
Czas na produkcje koralikowe, które moim zdaniem idą mi jeszcze trochę oporniej niż dekupażowanie kolczyków, ale może się jeszcze wyrobię i nauczę plątać elegancko drut (szału można dostać z tym!).Kwadraty szkło weneckie + elementy metalowe
Zieleń: koraliki szklane + plastikowe + metalowe przekładki
Kolczyki z kryształkami+elementy metalowe
Biały koral + elementy metalowe + srebrne bigle z kulką. Kolczyki proste, ale takie miały być.
Kolczyki i wisiorek do kompletu: czerwone szklane krople + elementy metalowe + posrebrzane bigle - prezent dla kumpelki mej, która bardzo lubi czerwony. Kolor tej kropli to nawet mi się też podoba...
A teraz jeszcze kilka dekupażowych kolczyków... Część najnowsza, część troszkę starsza...
Makowe pastylki... tło pod makami jest kremowe, musicie uwierzyć na słowo, bo światło jest teraz marne do fotografowania moim aparatem.
Kawa, duuużo kawy, ale na szczęście nie muszę jej pić ani wąchać, bo po pewnym czasie i pod kilkunastoma warstwami lakieru zapach kawy znika!!! :D
Pasiaki takie kolorowe... Zdjąć koraliki czy zostawić...? Zdjęłam, ale chyba to był głupi pomysł...
Etniczne, imitujące masę fimo, ale będące nadal dekupażem...
Brązowe pasiaki i kwiatki
I na dziś koniec. Betty Boop we własnej osobie :)
Mówiłam, że to będzie długi post. Ostrzegałam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







