środa, 15 kwietnia 2009

Wpis historyczny

Zgodnie z wczorajszą obietnicą postanowiłam opublikować marne zdjęcia jeszcze mizerniejszych (nawet nie marniejszych) wielkanocnych pisanek. Są to moje pierwsze decou pisanki i... podejrzewam, że ostatnie w mojej karierze... No chyba, że ktoś by bardzo zapragnął mieć jakieś ekstra pisanki to wtedy może dla niego specjalnie, ale tak sztuka dla sztuki to nie moja bajka raczej (choć Bajki prace lubię ;)).
Pisanki są drewniane. Nie jestem marnotrawczynią i na "jadalnych" pisankach nie będę malować bo szkoda farby, motywów i w ogóle szkoda czasu na coś, co się potem strawi i... ;D Dwa jajca są na patykach i te było całkiem łatwo lakierować, bo palce się nie kleiły. Pozostałe są bez patyczków i uzyskanie perfekcyjnej gładkości wiązało się z lakierowaniem na raty... Toteż właśnie dlatego oświadczam, że nigdy więcej jaj-pisanek :D Jedno jest w stylu "od czapy", bo było robione jakieś trzy miesiące wcześniej...

Jedno poziomkowe na kiju ;) i jedno żółte z fiołkami i jakimiś tam innymi kwiatkami (też na kiju;)), w centrum jajo tulipanowe:

Obstawa boczna ta sama, a w centrum jajo zielone z kwiatkami o nieokreślonej i nieznanej im nazwie i z biedronkami:
Wszystkie jajka w środowisku naturalnym, okołowielkanocnym czyli w koszyku:

I to ostatnie, wspomniane, takie samotne, w innym stylu... jakimś angielskim albo co... No takie sobie jest wiszące na haczyku:

Żadna rewelka.

4 komentarze:

Ezieta pisze...

Mi sie podobaja wszystkie bez wyjatku, niebieskie to poezja..
Ja ani bombek ani jajek...nie mam cierpliwosci do malowania na raty badz suszenia w rekach.

Missy pisze...

No i masz rację. To jest głupawa robota. Robi się i wycina i końca nie widać.

Kasia pisze...

Jaja są piękne a angielskie naj....Mnie jaja przerosły. Moja cierpliwość została wystawiona na próbę przy 3 jajkach dla córki do szkoły.Nigdy więcej!

Monika pisze...

Piękne te pisaneczki! A te z błękitnym wzorem iście królewskie! Cuda:)