wtorek, 6 marca 2012

Ostatnio...


... ogarnęło mnie zniechęcenie do robót craftowych. Jest to spowodowane tym, że wyszło w badaniach ;), że w ceramice trzeba jednak dużo umiejętności i talentu, ale też dużo warsztatu. Uważam, że talentu w ceramice nie posiadam. Warsztat można zdobyć, nauczyć się. No to się dokształcam od czasu do czasu coś dłubiąc. Najbardziej hurtowo powstają kulki na biżuterię.
Inne czynniki, które mnie zniechęcają to kupujący; chwilowe (na szczęście) zaginięcie moich kulek w pracowni (za zwrot dziękuję BARDZO!!!!); fakt że jak się cokolwiek robi to 'wszystko już było' u kogoś gdzieś... Nie chcę narzekać, tylko tak sobie uświadamiam, że jednak nie z lenistwa mam dołek twórczy. A kiermasz wielkanocny się zbliża...
Wrzucam zatem efekt robienia glinianych kulek w ilościach hurtowych. Ten kształt mnie jednak fascynuje! Mam całe pudełko po butach kulek biskwitowych oczekujących na nadanie koloru ;)

Te już się doczekały:

Z wypału raku
Z wypału raku są jedynie 'beczułki'
A tutaj z wypału raku są tylko cztery żółtawe koraliki

Ponadto powstały też inne zestawy z kulkami:
Jagodowe filcowo-ceramiczne
Filcowo-szydełkowe, bez ceramiki
Zestaw a la Barbie Girl ;)
Oraz mój ulubieniec - bransoletka z dodatkiem
Reszta kulek właśnie się... wypieka :)

czwartek, 12 stycznia 2012

Już muszę...

... coś napisać muszę, bo wczoraj mnie zmotywowano, żebym dodała post na blogu. No to będzie post może trochę nieaktualny, ale jednak... ;)
W grudniu byłam na dwóch kiermaszach - w Legionowie i na Bemowie. Pokażę Wam zatem zdjęcia z tych imprez, żebyście mogli bardziej żałować, że nie byliście i postanowić, że przybędziecie w grudniu 2012. Wpiszcie to sobie na listę "must do" ;)
Legionowo - ośrodek sportowy ARENA: NASZE SKARBY ;D
H&M (nie, nie ten sklep ;))
G.J.+E.M A.B. z koleżankami B. i dwiema innymi (przepraszam, nie pamiętam imion!) Moja kiermaszowa wspólniczka i ja Oraz skarby osób znanych mi z innych kiermaszowych spotkań (zdjęcia dzięki Doriskowi!):
Za każdym razem mnie to zdumiewa na kiermaszach, jak wiele ludzi się zajmuje rękodziełem... tak po prostu, dlatego że lubią sobie coś podłubać... Jest dużo osób, które spotykam już na kolejnych kiermaszach, to fakt. Ale też wciąż "znajdzie się" ktoś nowy.

czwartek, 15 grudnia 2011

Świąteczny Jarmark Różności na Bemowie


Zapraszam serdecznie. Będzie mnóstwo wystawców, mnóstwo różności. Chyba to będzie największy kiermasz, w jakim biorę udział... Startujemy w Bemowskim Centrum Kultury o 13:00 i mam nadzieję, że nas odwiedzicie... gdyż do 20:00 jest dużo czasu.

UWAGA!!!!!!!!!!!!!!!!! UWAGA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! UWAGA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Po kiermaszu przewidziana jest tzw. część artystyczna - koncert zespołu THE VOICES, podczas którego odbędzie się zbiórka pieniędzy na SERCE DLA OLKA. Już Wam o tym pisałam, ale możecie cały czas pomagać, jak tylko umiecie!!!
Bemowskie Centrum Kultury, ul. Górczewska 201, wejście od Konarskiego, godz. 20:00-21:00.

SERDECZNIE WSZYSTKICH ZAPRASZAM!!!!!

piątek, 9 grudnia 2011

Kiermasz świąteczny w Legionowie


Kiermasz Rękodzieła Artystycznego

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji ARENA

Legionowo, ul. B. Chrobrego 50b


~ * ~

W dniu 11 grudnia 2011 r. (niedziela) w Arena Legionowo w godz. 12:00-18:00 odbędzie się kiermasz wyrobów rękodzielniczych, podczas którego zaprezentowane zostaną niepowtarzalne ręcznie robione przedmioty.
Będzie można nabyć między inny...mi:
- unikatową ręcznie wykonaną biżuterię decoupage, klasyczną, ceramiczną oraz zyskującą coraz większe grono wielbicieli biżuterię sutasz (kolczyki, bransoletki, broszki itd.);
- oryginalne świeczniki, kuferki, pudełka, szkatułki na biżuterię, herbaciarki, tace, podstawki pod kubki;
- ozdobne butelki, obrazki, magnesy;
- wyroby ceramiczne (misy, patery, świeczniki)
- przydatne ekotorby bawełniane oraz ciepłe i kolorowe wełniane rękawiczki, mitenki-bezpalczatki, chusty robione na szydełku, czapki i wiele innych.
Nie zabraknie również ozdób choinkowych, kartek świątecznych wykonanych techniką scrapbookingu.
~*~
Warto nabyć oryginalny prezent świąteczny, porozmawiać z twórcami, dowiedzieć się ciekawych rzeczy o technikach ozdabiania przedmiotów.
ZAPRASZAMY od godziny 12:00!!!

Na tej stronie znajdziecie informację o kiermaszu podaną przez Urząd Miasta Legionowo:

czwartek, 8 grudnia 2011

SERCE dla Olka

Bez zbędnych wstępów, chciałabym Was poprosić (BARDZO!) o pomoc jeśli tylko możecie cokolwiek zrobić. Olek - syn siostry mojej koleżanki ze studiów - jeszcze się nie urodził, ale już wiadomo, że ma wadę serca - niewykształconą lewą komorę. Potrzebnych będzie kilka operacji. Tutaj znajdziecie wszystkie informacje SERCE dla Olka (klik na link!). Pomóżmy Olkowi!!!

Oto dane do wpłat udostępnione na stronie Fundacji Cor Infantis:

Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca Cor Infantis

86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem „Olek Kędracki”

Dla wpłat zagranicznych:

USD PL93 1600 1101 0003 0502 1175 2024
EUR PL50 1600 1101 0003 0502 1175 2022

Kod SWIFT dla przelewów z zagranicy: ppabplpk

Informujemy, iż Olkowi można przekazać 1% podatku na poczet kolejnych planowanych operacji

Informujemy również, że wszelkie darowizny podlegają odpisom podatkowym:

- dla osób fizycznych limit do 6% od dochodu

- dla osób prawnych limit do 10% od dochodu

Udostępnijcie tę informację na swoich blogach, jeśli chcecie i możecie.

czwartek, 3 listopada 2011

Jeszcze jeden wypał raku w Angobie!

No to tak w zasadzie zacznę od tego, że właściwie, to macie rację... choć może o tym nie wiecie (do komentujących mówię teraz :)). Bo przecież nie mogę winić kogoś za to, że nie pisze mi komentarzy skoro JA SAMA też nic wielkiego nowego nie napisałam tutaj od dłuższego czasu! Bez sensu! Także na razie - mimo braku czasu, bo muszę zamknąć pewien etap pracy (nie, nie zwalniają mnie!) - będę od czasu do czasu coś tutaj wrzucać systematycznie. Postaram się! I strasznie mi jest miło, jak zaglądacie i zostawiacie ślad po tym, więc nie krępujcie się :)))

Wrócę jeszcze do wypału sprzed 2 tyg. Wypalałam pingwina ulepionego z gliny bezszamotowej. No i pingwin ten był już trochę pęknięty, ale postanowiłam spróbować, co z niego będzie, przetestować szkliwa. Nooooo, to szkliwa świetnie, pingwin gorzej. Odpadł mu kuper, w domu jeszcze odleciały skrzydła, ucierpiała też jego elegancka mucha. Teraz jest kadłubkiem i mieszka w misce na półce:

Zatem był kolejny wypał raku przed nasza pracownią ceramiczną AngobA. Chciałabym napisać, że coraz lepsza w tym jestem, ale przecież prace nadal takie pokraczne wychodzą, że nie wypada i już. Nie każdy ma talent do ceramiki. Ja lubię najbardziej ceramiczne drobinki czyli koraliki i elementy do biżu. Jednak te koraliki nie wyszły chyba najlepiej...

Wypał odbywał się dokładnie tak samo jak 2 tygodnie wcześniej z małym dodatkiem - świętowaliśmy jeszcze podwójne urodziny. Były zatem posiłki słodkie, wytrawne i orientalne. Wszystko w oparach aromatycznego dymu z kotłów i w pachnących tym dymem ubraniach :D :D Było świetnie. I były WSPANIAŁE prezenty!!!
A oto kilka naszych prac:



Ptaszor ten jest mojego wykonu. Miał mieć jeszcze skrzydła doklejone po bokach, ale podczas wypału te skrzydła po prostu gdzieś uleciały tzn. nie mogę ich znaleźć i podejrzewam, że zostały gdzieś wyrzucone ;)

Tutaj również coś z irokezem - rzeźba Sylwii
Patera/talerz Aleksandra
Rzeźba Joli po pierwszym wypale trędowata, po drugim - jak po liftingu ;)
Więcej prac można zobaczyć na FB w galerii pracowni ceramicznej AngobA. Proszę sobie tam zajrzeć i polubić: pracownia AngobA na FB.

czwartek, 27 października 2011

Wypał raku w Angobie

Dawno nie pisałam. Nie żebym nie miała o czym, ale i tak prawie nikt nie komentuje ;) Ta forma prezentacji (pisanie na blogu) coraz bardziej traci w moich oczach... jednak. Minął mi zapał do pisania bloga.

Był sobie u nas w pracowni ceramicznej wypał raku. Był piec, był gaz, załadowano nasze prace i się wypaliły. Zostało jeszcze ich trochę, więc wypał będzie jeszcze jeden, w sobotę. Znów będziemy śmierdzieć dymem przez dwa tygodnie. Czy to nie jest dziwne i fajne? Trochę się tego ognia żywego boję. Od maleńkości tak mam jakoś, że jak gorące to nie bierz, jak prąd to z daleka... Ale raku jest fascynujące. Nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać - czy praca nie pęknie, czy się nie sklei z inną, czy kolor szkliwa wyjdzie taki sam na dwóch pracach. Wielka niespodzianka. Radocha jak w piaskownicy albo przy ognichu. Rozczarowań też nie ma, bo spodziewamy się niespodziewanego. Cool!
Mój pingwin, lepiony z 6 godzin co najmniej, niestety się rozwalił. Był pęknięty i pękł jeszcze bardziej. W domu już odpadło mu dupsko i teraz sobie mieszka w misce, taki kadłubek :D Ptaszor inszy się za tu udał. Jest też mały świecznik na tea light i nowe koraliki turkusowe i biało czarne.
Niestety, żadne ze zdjęć nie jest mojego autorstwa. Robili je J. i A. DZIĘKI!!!

Szkliwione czekają na wypał:
W piecu:
Prace gotowe do wyjęcia:
Wyjmujemy prace z pieca:
Gotowe prace, choć jeszcze bardzo gorące:
mój popękany pingwin kadłubek
oraz ptaszor ulepiony ot tak, żeby czymś ręce zająć
Reszta prac to głównie kulki do wyrobu biżuterii. Piękne - turkusowe - wyszły!!! Mam też czarno-białe, a jakże!!!

To tyle na dziś. Biegnę do innej pracowni, lepić coś innego!

piątek, 7 października 2011

Międzynarodowa Wystawa i Giełda Biżuterii i Minerałów

Ponieważ pogoda na weekend zapowiada się niespecjalnie ładnie mam dla Was propozycję alternatywną.

Zapraszam serdecznie na Giełdę Minerałów w Ośrodku Sportu i Rekreacji przy ul. Nowowiejskiej 37b w Warszawie
(kliknij na obrazek)

Jeśli macie chwilkę w sobotę lub/i w niedzielę - wpadnijcie koniecznie!

wtorek, 6 września 2011

Daaaawmo, daaaawno...

... bardzo dawno mnie tu nie było, ale okres wakacyjny i wyjazdy i malowałam, ale nie publikowałam :)
Dlatego też dzisiaj będzie duża porcja nowości, głównie kolczyków, bo mnie wzięło na ludowe motywy i dodatkowo próbowałam drewienka z nowego źródła :)

************************************
Zanim jednak opublikuję zdjęcia moich najnowszych prac, chciałabym Wam coś napisać... Od dawna ten temat chodzi mi po głowie, ale dopiero lektura tego wpisu (pod zdjęciami) Tynki na jej blogu przekonała mnie, że o swoje trzeba walczyć i nie dać sobą pomiatać...

Bywam czasami na różnych kiermaszach z lepszym lub gorszym skutkiem. Moje prace wykonuję sama - sama maluję, sama ozdabiam, planuję rozmieszczenie wzorów, naklejam, lakieruję, szlifuję itp. Sama też muszę je na miejsce kiermaszu przywieźć i dźwigać (niemało!). Dlaczego zatem ktoś uważa cenę 15 zł za drewnianą zakładkę do książki (przedmiot przykładowy) za (cytuję) "wyżyłowaną"? Ile czasu pracowalibyście za 15 zł? Pewnie mniej niż godzinę... A ja moją zakładkę robię przez tydzień!!! Czy to naprawdę tak dużo za tydzień pracy?
Kolejna sprawa: galerie internetowe. Bardzo przydatna rzecz. Każdy chętnie tam kupi przedmiot wykonany ręcznie, bo 'z galerii' to tak jakby ze sklepu a nie z bazarku pod domem (jak powiedziała teściowa mojej koleżanki;)). Ale pomyślcie, że kupując skrzynkę za 70 zł w galerii płacicie w tej cenie 50 zł wykonawcy, 20 zł prowizji galerii i doliczacie koszt przesyłki pocztowej (zazwyczaj). A i tak kupujecie i nie narzekacie, że to drogo... I dobrze, że kupujecie!!! Za ładne rzeczy trzeba i powinno się płacić! Czy zatem 70 zł za skrzynkę (9 przegródek, herbaciarka) niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju to tak dużo? Kupując na takim kiermaszu od twórcy skrzynki płacicie bezpośrednio jemu i to 70 zł trafia do jego kieszeni!
Rozumiem, że można mieć na coś ochotę, ale nie mieć na to pieniędzy. Ja sama kupuję tylko takie rzeczy, których nie umiałabym samodzielnie zrobić. Zwracam uwagę na ceny rękodzieła również. Niektóre są za tanie a bardzo profesjonalnie wykonane inne zaś pozostawiają wiele do życzenia pod względem ceny i jakości. Oglądając rzeczy pokazane na kiermaszowym straganie nie komentujcie, że "pisanka za 12-25 zł to tak drogo". Pisankę - w zależności od jej rozmiaru - tworzy się i lakieruje się ok. 2 tygodni. Może Wam się nie podobać przedmiot i jego cena, ale komentarz w stylu "jak mi spuchną od tego uszy to wrócę" i to rzucony z odległości, na odchodne, jest niekulturalny! Są inne formy wyrażenia wątpliwości, opinii, zdziwienia. Nie uciekajmy się do burknięcia czegoś przez ramię ;)))
Rozumiem też, że między klientem a sprzedającym występuje odwieczny konflikt interesów - jeden chce jak najtaniej kupić, drugi - jak najdrożej sprzedać. Jednak każde targowanie się ma swoje zasady (wymaga również kultury osobistej!) i swoje granice. Za 5 zł można kupić w sklepie z chińszczyzną zawierającym w nazwie tę kwotę!
Dlatego zanim zaczniecie mówić, że drogo, że wyżyłowane ceny, że "to nawet nie jest ręcznie malowane" - pomyślcie! Czy pracowalibyście za 40 zł przez tydzień lub dwa? I pamiętajcie, że jeśli te prace byłyby w całości ręcznie malowane, to bransoletka grubości 3 cm kosztowałaby nie 25 zł a 60-80 zł (i za tyle taką ostatnio widziałam!). Farby, drewienka, pędzelki też nie spadają z nieba za darmo. Trzeba je kupić i od czasu do czasu uzupełnić, wymienić zużyte.
Wiem, że spotka mnie teraz grad obelg, że "wyżej s**m i niż d*** mam" i że już nie wiem, ile kasy mam brać za swoje wyroby... Jakoś jestem na to przygotowana. Uważam, że ten tekst już dawno powinien był się tutaj ukazać. Za każdą pracę trzeba ludziom płacić!
********************************************
A teraz zdjęcia prac:

Może starczy na dziś? Reszta jutro, dobrze? :)))

piątek, 5 sierpnia 2011

ArtStacja czyli...

... ZACZYNAMY rewolucję!!!
Mam przyjemność Was poinformować, że od dziś możecie kupić moje kolczyki oraz inne przedmioty w Galerii ArtStacja prowadzonej przez przemiłą Panią Zawiadowcę :)


Zapraszam do Galerii!

Dostępnych jest tam wiele ciekawych przedmiotów wykonanych ręcznie, nie taśmowo przez chińskie rączki ;) Na pasku bocznym jest logo ArtStacji, które po kliknięciu przeniesie Was (szybciej i sprawniej niż PKP, obiecuję!!!) do mojego sklepiku w Galerii.

Możecie też skorzystać z tego obrazka -> wystarczy kliknąć:

Mam nadzieję, że nie raz się tam spotkamy... nie tylko przejazdem, ale że zagościcie tam na stałe.