piątek, 19 grudnia 2008

Tego jeszcze nie było...

... u mnie na blogu, ponieważ po raz pierwszy zabrałam się za robienie talerzy techniką decoupage (dekorowanie od spodu) jakieś 2 tygodnie temu.


Ten biały talerz powstał w rekordowym czasie. Jego zrobienie zajęło mi JEDEN dzień... a jestem perfekcjonistką, więc to było duże poświęcenie, bo szybko musiałam "dopieszczać" szczegóły wykonania ;)


Ten z gwiazdą betlejemską (jakoś tak ładnej brzmi ta nazwa świąteczna niż botaniczna - wilczomlecz nadobny, choć "nadobny" to też jest bardzo zacne słowo ;)) powstał w dłuższym czasie, bo patyna długo schła.


Ogólnie, szybciej je się robi niż przedmioty drewniane i nie trzeba lakierować na glanc tylko dla zabezpieczenia motywów. A powierzchnia i tak gładka... jak szkło ;)

P.S. Oba talerze będą prezentami, więc ciekawe, czy się spodobają obdarowanym... Zapytam po świętach... Może powiedzą prawdę ;) Ja ostatnio komuś, kto chwalił się zdekupażowanym obrazkiem powiedziałam, że go zapaćkał i jest brzydszy niż oryginalny motyw używy do decou... i się nie obraził. Ja się też nie obrażam. Ale jednak jestem związana emocjonalnie z moimi pracami... EH!

4 komentarze:

Marcia pisze...

Z całą pewnością talerze spodobają się obdarowanym :)Mnie szczególnie ten z aniołkami przypadł do gustu :)

Missy pisze...

Dzięki :)
To właśnie ten w rekordowym tempie zrobiony. I spęki na nim wyszły!!!!

Kasia pisze...

A czym lakierujesz?

Missy pisze...

Kasiu,
lakierowałam akrylem (serwetkę dla zabezpieczenia jej przed warstwami farby nakładanej na nią). Potem na koniec cały spód pracy kilka razy też akrylem i na koniec ostatecznie polakierowałam poliuretanowym śmierdzielem, żeby talerz był wodoodporny.