Zdaję sobie, oczywiście, sprawę, że do van Gogha jest mi daleko jak stąd do Krakowa (albo nawet do Koluszek - to jest private joke, nie mogłam się powstrzymać :D). Jednak słoik z irysami był na specjalne sprecyzowane zamówienie i taki miał być. Pewnie mogłabym zrobić teraz inny słoik z tym samym motywem, ale nie mam dla kogo... Na razie mam (miałam w zasadzie) ten i 6 podkładek pod talerze do zrobienia na miesiąc temu (robią się ostrożnie, żeby się nie wypaczyły od mokrej farby).
Proszę Państwa, oto słoik:
Wirtualnie sloik należy do Maharani czyli do blogowej Panny Nikt :)